
grudzień 14th, 2009
Lepszego początku sezonu Hiszpan Pablo Martin chyba nie mógł sobie wymarzyć. W zakończonym właśnie turnieju Alfred Dunhill Championship w RPA, który inaugurował nowy sezon w lidze Euroepan Tour, to właśnie on stanął na podium, zgarnął czek za pierwsze miejsce (najwyższy w dotychczasowej karierze), a co najważniejsze odwrócił złą passę, jaka towarzyszyła mu od dobrych kilku miesięcy.
Martin nie był faworytem, to pewne. Na przepięknym polu Leopard Creek zagrali przecież zawodnicy, którzy mieli więcej sukcesów, doświadczenia, a pewnie i umiejętności. Jednym z nich był Ernie Els, siedemnasty golfista świata, który oprócz tego, że w turnieju tym wygrywał aż 3-krotnie, to był przecież u siebie. Els wychował się w RPA w okolicach Johannesburga.
O 23-letnim Hiszpanie było jednak swego czasu głośno. Dwa lata temu Pablo zasłynął tym, że jako pierwszy w historii amator, wygrał w turnieju pierwszoligowego European Tour. Zawody Estoril Open de Portugal odbywały sie wtedy na Quinta da Marinha.
Zachęcony tym sukcesem, Martin kilka miesięcy później przeszedł na zawodowstwo i od razu zderzył się z trudnościami. Głównie z brakiem formy. Na początku tego roku aż w 7 turniejach pod rząd nie przeszedł cuta, a 488. miejsce w Rankingu Światowym nie mogło być dla tego ambitnego zawodnika zadowalające. Teraz Hiszpan, który ledwo co zapewnił sobie kartę European Tour na sezon 2010 (był 118 w Race to Dubai a prawo gry przysługiwało najlepszym 120 graczom), może być spokojny o miejsce pracy. Dzięki wygranej w Alfred Dunhill Championship ma prawo gry w europejskiej lidze do 2012 r. Oprócz tego jest bogatszy o prawie 160 tys. euro.
Wygrana nie przyszła jednak łatwo. Głównym rywalem Hiszpana był Charl Schwartzel z RPA, który cały czas deptał mu po piętach. W sumie Martin zakończył 4-dniową rywalizację na Leopard Creek z przewagę tylko jednego uderzenia (-17). Na trzecim miejscu znalazł się zaś Duńczyk Anders Hansen (-14).
Zawodnikiem chyba najmniej zadowolonym z przebiegu finałowej rundy był chyba Ernie Els. Niedzielną rozgrywkę zaczynał z miejsca drugiego, by pod koniec dnia spaść na siedemnaste.
j.d.
Pablo Martin - fot. Sport/Gettyimages/Flash Press Media