PGA

PGA

Golf24

Wywiad z Janem Lubienieckim

lipiec 25th, 2005

Jan Lubieniecki po raz pierwszy zwyciężył w turnieju Audi Pro-Am Tour. Bardzo blisko zwycięstwa był już w Binowie (na swoim polu), tam zabrakło mu jednego uderzenia, żeby wziąć udział w dogrywce. W Naterkach nie mógł grać, ale za to zrewanżował się w Pętkowicach. Rozmawialiśmy z nim po zakończonym turnieju.

Jan Lubieniecki

Golf24:
W Krakowie byłeś siódmy, był to pierwszy pro-am w sezonie, później Binowo i o mały włos od zwycięstwa. W Naterkach nie grałeś, a w Sierra golf Club triumf – dwa uderzenia przewagi nad Kubą Ossowskim i Maćkiem Pawłowskim.

Jan Lubieniecki:
W Naterkach nie grałem, ponieważ byłem w Londynie i brałem udział w regionalnych eliminacjach do British Open. Do 17-tego dołka byłem na plus 2 i to by właśnie wystarczyło, żeby przejść dalej, ale na 17-tym zagrałem double bogey i na 18-tym też, co przekreśliło moje szanse. Miałem kontuzję nadgarstka i wybity kciuk, odczuwam ją jeszcze teraz, właściwie to lekarz radził, by usztywnić rękę w gipsie na miesiąc, ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Przez dwa tygodnie nie grałem, dzięki tej terapii mniej bolało, zmieniłem też z tego powodu swing.

Golf24:
Mimo kontuzji zagrałeś świetnie. Co powiesz o swojej grze? Zaczynałeś grę wśród tych zawodników, którzy zdążyli zagrać pierwszego dnia i grali w strumieniach deszczu. Druga dziewiątka w Twoim wykonaniu wypadła znacznie lepiej…

JL:
Tak. Trzeba powiedzieć, że grałem bardzo solidnie, nie miałem jakichś większych błędów, kilka małych z puttowaniem. Wiedziałem, nauczony doświadczeniem z Londynu, że trzeba grać dobrze do końca i koniecznie utrzymać dobry wynik. Pierwszego dnia było po prostu fatalnie, ściana deszczu w ogóle uniemożliwiała grę. Drugiego dnia pod pewnym względem było nawet chyba gorzej niż pierwszego, strasznie wiało i było bardzo mokro. Trzy razy znalazłem się w bunkrze. Dlaczego drugą dziewiątkę zagrałem lepiej? Może dlatego, że podczas rundy próbnej zagrałem tylko właśnie drugą dziewiątkę, bo pierwszą już grałem kiedyś, trzy lata temu, więc myślałem, że ją znam na tyle, ale właśnie okazało się, że lepiej zagrałem jednak drugą.

Golf24:
Warunki pogodowe na polu były złe, ale jak oceniasz samo pole? Wiem, że było bardzo dobrze przygotowane?

JL:
Pole fantastyczne, przygotowane naprawdę bardzo dobrze. Tylko z pozoru wydaje się, że jest łatwe, ale gdyby podwójnie skrócić greny, byłyby bardzo szybkie. To bardzo piękne pole, naprawdę światowej klasy, takie jak to, na którym grałem w Londynie, tylko ładniejsze i trudniejsze, bardziej otwarte.

Golf24:
Grałeś przez długi czas w Stanach, jak się zapatrujesz na rozwój golfa w Polsce?

JL:
Ja zacząłem swoja przygodę z golfem w Atlancie. Przyjechałem do Polski, jak otwierano pole w Rajszewie, brałem udział w tamtym turnieju, później wróciłem do Stanów, ale cały czas już chciałem wrócić do Polski, wtedy był budowany Amber… Dziś już to wszystko funkcjonuje, już są turnieje, wszystko nabiera ładnych kolorów. Faktyczny rozwój golfa w Polsce to tylko kwestia chwili, jest naprawdę bliski.

Golf24:
Jak pod tym względem prezentuje się Audi Pro-Am?

JL:
Rewelacyjnie, porównując te turnieje, w których brałem udział: w Czechach, EPD Tour, czy w drugiej lidze w USA. Audi Pro-Am to bardzo okazały turniej. Jestem bardzo zadowolony, że biorę w nim udział, golf24 zrobił faktycznie bardzo dużo, bardzo duży krok naprzód. Chciałbym jeszcze wspomnieć, że ciągle otwarta jest kwestia zorganizowania w Polsce eliminacji do zawodowych drużynowych mistrzostw świata. W tej chwili te eliminacje odbywają się poza Europą, ale jest realna szansa, żeby odbyły się właśnie w Polsce, to tylko kwestia znalezienia odpowiedniego sponsora.

Foto golf24/Izabela Rogulska

golf24


Napisz komentarz