
czerwiec 7th, 2010
Właśnie zakończył się turniej German Boys Open, na którym to nasi zawodnicy Adrian Meronk i Mateusz Gradecki zaprezentowali się bardzo dobrze. Mateusz w stawce 94 graczy zajął bardzo wysokie 17. miejsce, z wynikiem +1, Adrian z wynikiem +9 uplasował się na 42. pozycji. O turnieju rozmawiamy z drugim trenerem naszej reprezentacji Filipem Naglakiem.
Golf24: Zaczniemy standardowo, co możesz powiedzieć o starcie naszych zawodników.
F.N. Fantastyczny występ. Zarówno Mateusz, jak i Adrian pokazali, że potrafią grać w dużych turniejach, pod dużą presją i że pasują do grona, które w tym turnieju grało. A grał przecież kwiat juniorskiego golfa kontynentalnej Europy. Oczywiście można się przyczepić, że nie było Hiszpanów i zawodników z Wielkiej Brytanii, ale jeśli z ponad 90 zawodników 70 ma handicap dodatni, to o nic więcej prosić nie trzeba.
Golf24: Czy możesz w skrócie opisać grę naszych zawodników.
F.N.: Grali bardzo profesjonalnie, jedyne do czego można mieć zastrzeżenia do puttowanie. Proszę mi jednak uwierzyć, organizatorzy robili wszystko, aby utrudnić graczom ten element gry. Twarde, szybkie greeny, piny najczęściej w rogu greenu na pochyłościach, w ostatnim dniu tylko jeden raz flaga była na środku. Zachowali zimną krew i fantastycznie było ich oglądać. Polska i Węgry jako jedyne dwie nacje przeszły cut w 100%, chłopcy pokonali wielu graczy z niższymi hcp i z większym doświadczeniem.
Golf24: Czyli cel wyjazdu został zrealizowany?
F.N. Celem startu w turnieju było zajęcie jak najwyższej pozycji. Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że przejście cuta nie będzie łatwe, jednak na pewno nie był to jedyny cel tego startu. Zaraz po tym, jak byliśmy pewni, że gramy w finale, usiedliśmy i uznaliśmy wspólnie, że turniej teraz się dopiero zaczyna. Nie było żadnego osiadania na laurach i opowieści, że to co było zamierzone już jest zrobione. W niedzielę chłopcy grali bardzo walecznie do samego końca. Pomimo tego iż wypadli świetnie, dalecy jesteśmy od hurra optymizmu, widzimy co trzeba jeszcze poprawić, nad czym pracować.
Golf24: No właśnie, gdzie Twoim zdaniem są największe różnice pomiędzy nami a zwycięzcami?
F.N. Myślę, że największą różnicę, która jest in plus dla naszych zawodników jest różnica w przygotowaniu fizycznym. Zawodnicy z krajów zachodnich rozwijają się fizycznie trochę szybciej niż my i to było bardzo dobrze widoczne. Czasami Adrian i Mateusz wyglądali jak dzieci w porównaniu do zawodników, z którymi walczyli. Tamci uderzali piłkę o wiele dalej i widać było, że są o wiele silniejsi od naszych. Ale jeszcze raz powtarzam, że to tylko działa na plus dla naszych, bo jest jeszcze dużo miejsca na poprawę. Poza tym w niczym nie odbiegali od reszty.
Gol24: A jak wyglądał sam turniej?
F.N. Turniej był zorganizowany tak jak turnieje z cyklu European Tour. Pole przygotowane rewelacyjnie, organizacja wyśmienita, w ostatni dzień około 2000 kibiców. Tylko średnia wieku i umiejętności troszeczkę mniejsze niż w pierwszej lidze. Samo pole St-Leon Rot jest jednym z najlepszych w Niemczech, dwa 18-dołkowe pola, duży driving range, małe pole do treningu i 7 greenów treningowych. Co ciekawe, w klubie tym jest około 500 juniorów i 25 trenerów, co dodatkowo uwidacznia, jak wysoko zaszli nasi zawodnicy.
Golf24: 500 juniorów w jednym klubie?
F.N. Zgadza się. W regionie tym działa specjalny program mający na celu przyciągnięcie dzieci do golfa, oczywiście wspierany mocno przez lokalnych sponsorów.
Golf24: To chyba jest klucz do sukcesu, jeśli chodzi o młode talenty?
F.N. Na pewno, ale myślę, że musimy być cierpliwi i powoli iść do przodu i robić swoje najlepiej jak potrafimy. Na skróty nic nie osiągniemy, tylko cierpliwością i metodycznym działaniem możemy osiągnąć sukcesy.
Golf24: Jakie plany przed naszymi zawodnikami?
F.N. Powrót do turniejów krajowych, poza tym ciężka praca. Chłopcy rozumieją coraz lepiej, że ich miejsce jest na takich turniejach jak ten, a nie na turniejach, gdzie walczą między sobą. Uważam, że w sezonach następnych powinien być ustalony indywidualny program startów oparty na wyjazdach zagranicznych. Wspieram nasze turnieje krajowe, jednak zawodnicy z hcp 0 powinni walczyć z lepszymi od siebie, nie bacząc na to czy opuszczą turniej krajowy. Oczywiście turnieje mistrzowskie są ważne, ale poza nimi wszystko powinno być podporządkowane pod kalendarz europejski.
Golf24: Podsumowując, był to bardzo udany start.
F.N. Powiem tak, z Adrianem grał zawodnik z Danii, z którym Adrian występował w jednej grupie rok temu na Drużynowych Mistrzostwach w Holandii. Na pierwszym dołku Duńczyk spytał się Adriana, czy on był na tym turnieju w Holandii, kompletnie nie pamiętając go tamtych zawodów. Jestem pewny, że po 18 dołkach na St-Leon Rot będzie go już dobrze kojarzył.
Golf24: Dziękujemy za rozmowę.