
lipiec 17th, 2010
Piątek na szkockim wybrzeżu wypełniony był dramaturgią i zmaganiami graczy z najstarszym polem na świecie. I pogoda w końcu pokazała, że jesteśmy w Szkocji.
Ta runda była dużo mniej przyjazna dla graczy, których dręczył porywisty wiatr, jakże niszczycielski na polach typu Links. Pierwszy raz od 1998 roku, kiedy The Open było rozgrywane na Royal Birkdale, zawody zostały przerwane z powodu zbyt silnego wiatru. Jego szybkość przekraczała momentami 40 mil na godzinę, co praktycznie uniemożliwiało grę. Szczególnie na dołkach położonych bezpośrednio przy zatoce, gdzie czasami same ustanie na tee wymagało dużej sprawności fizycznej. Przerwa trwała nieco ponad godzinę i spowodowała, że część graczy nie skończyła za dnia swoich rund.
Będą one dokańczane od 6.30 rano, dnia jutrzejszego. Na szczęście wszyscy golfiści z czołówki zdążyli zagrać wszystkie swoje dołki i możemy podsumować, drugi już dzień 150 British Open. Na prowadzeniu, z 5 uderzeniami przewagi znajduję się gracz z RPA, Lois Oosthuizen. Zagrał on dzisiaj bardzo dobrą rundę 67 uderzeń( -5) i z łącznym wynikiem 12 poniżej par pola przoduje w turnieju. Na drugim miejscu niespodziewanie znajduje się weteran zawodowego golfa - Mark Calcavecchia. Gracz, który 21 lat temu sięgnął po srebrny dzban – trofeum dla zwycięzcy British Open. Czyżby historia miała się powtórzyć?
Sensacją dnia, bezdyskusyjnie, była bardzo zła gra Rorego McIlorya. Po wczorajszej fantastycznej rundzie, dziś przyszła kolej na dramatyczne 80 uderzeń (+8), które zepchnęło go z pozycji lidera na daleką 38 lokatę.
Z innych ciekawych faktów dnia można odnotować stabilną grę Tigera ( 73 uderzenia, 15 pozycja) i przejście „ o włos” cuta przez Phila Mickelsona. Jutro zapowiada się kolejny wietrzny dzień na Old Course. Dla graczy nie wynika z tego nic dobrego. Dla nas- szczypta wyimaginowanej ochłody od tropikalnych upałów w Polsce.
Piotr Ragankiewicz