
maj 31st, 2010
Powódź niestety nie przeszła bez echa i dla polskiego golfa. Wielka woda, podobnie jak w 1997 r., wyrządziła ogromne szkody na polu First Warsaw G&CC koło Warszawy. Część pola została zalana.
Przypomnijmy, że trzynaście lat temu w wyniku powodzi odwołane zostały rozgrywki z cyklu Challenge Tour – Polish Open – które miały odbyć się po raz drugi z rzędu. Wtedy, podobnie jak i teraz, ogrom strat był bardzo duży. Pole jest w chwili obecnej zamknięte do odwołania.
„Wody gruntowe podwyższyły znacznie poziom wód w zbiornikach wodnych, co spowodowało częściowe zalanie pola”, mówił nam Zbigniew Bujalski, prezes klubu First Warsaw G&CC. „W zasadzie tylko dołki nr 14 i 18 nadają się do gry. Woda zaczęła się podnosić wraz z falą kulminacyjną na Wiśle i 24 maja kierownictwo pola podjęło decyzję o jego zamknięciu.”
Jakie są prognozy na najbliższe dni? „Wody cały czas przybywa, wolniej niż w zeszłym tygodniu, jakieś 3-4 cm na dobę. Dopiero gdy zatrzyma się ten proces, będzie można rozpocząć wypompowywanie wody do Wisły”, kontynuuje Zbigniew Bujalski. „Jeszcze tak wysokiego poziomu wody w historii naszego pola nie było. Oceniamy na ponad 50 cm więcej, niż było to w 1997 roku. Również proces dochodzenia do pełnej użyteczności będzie dużo dłuższy. Wydaje się (jeżeli pogoda pozwoli i nie będzie kolejnej fali powodziowej), że proces ten potrwa od 2 do 4 tygodni.”
Tak wygląda teraz pole:
Tee 18
Green 7
fot. First Warsaw G&CC