
maj 21st, 2010
To się nazywa początek! Danny Willet pierwszą rundę turnieju BMW PGA Championship rozegrał z wynikiem 65 uderzeń i objął prowadzenie w zawodach, w których co roku bierze udział czołówka europejskiego golfa. Kolejne trzy dni pokażą, czy Anglik jest już gotowy na pierwszą wygraną w European Tour.
Tak dobry rezultat pozwolił 22-letniemu Willetowi wyprzedzić chociażby takie sławy, jak Anglika Lee Westwooda (70) – trzeciego golfistę świata, obrońcę tytułu z zeszłego roku – Paula Caseya (70) czy trzykrotnego zwycięzcę majors – Irlandczyka Padraiga Harringtona (71). Ta runda w wykonaniu Willeta nie przebiegała jednak bezbłędnie. Golfista zagrał co prawda 9 birdie, ale i 3 bogeye, w tym 2 na drugiej dziewiątce.
Anglik występował jednak po raz pierwszy na przebudowanym ostatnio przez Ernie’go Elsa polu West Course w Wenthworth Club. Sam Els, który przez jakiś czas był jednym w liderów, na osiemnastce par 5 posłał piłkę w nowy rów ciągnący się przed greenem i zaliczył jedynego w swojej rundzie bogeya.
Willet, który zna się dobrze z o rok od niego młodszym Irlandczykiem Rory’m McIllroyem (obaj występowali w turnieju Walker Cup), w European Tour gra dopiero od tego roku a od byłego kolegi z drużyny dzieli go jakieś 119 miejsc w zawodowym rankingu. Anglik w Wenthworth Club ma nadzieję powalczyć nie tylko o czek w wysokości 750 tys. euro, ale również o 5-letnią przepustkę gry w europejskiej lidze oraz występ w kolejnym majors w tym sezonie – Open Championship na St. Andrews.
Sam McIlroy w pierwszej rundzie się nie popisał. Wynik +3 to z pewnością nie to, czego oczekiwał on sam, ale i jego liczne grono fanów. N pierwszej dziewiątce Irlandczyk na swojej scorecard miał już trzy bogeye, a double bogey na 10. dołku nie był zapowiedzią niczego lepszego. Golfistę uratowały nieco 2 birdie na 16. i 17. dołku.
W trakcie pierwszej rundy, na przeszło 100 zawodników biorących udział w turnieju, tylko jednemu udało się “ustrzelić” eagle’a. To był jednak jedyny jasny punkt rundy Szkota Marca Warrena, który jeśli będzie grać tak dalej, nie ma szans na przejście cuta.
Przed nami druga runda.
Danny Willet - fot. Sport/Gettyimages/Flash Press Media