
grudzień 16th, 2009
Tiger Woods problemów ma już aż nad to. Dzień po dniu ujawniają się kolejne panie przyznające się do bliskich relacji z golfistów, wykruszają się kluczowi sponsorzy (Gillette, Accenture), a rozwód z Elin Nordegren podobno wisi już na włosku. Tymczasem w prasie, i to tej „poważnej”, pojawiły się kolejne, na razie nieśmiałe, spekulacje wokół jego osoby.
Według „New York Timesa” w ręce policji wpadł ostatnio dr Anthony Galea. Przyczyną zatrzymania lekarza (doszło do niego na granicy amerykańsko-kanadyjskiej), była próba przemytu hormonu wzrostu i leku Actovegin. Sprawa jest na tyle poważna, że bada ją FBI. Jak na razie wiadomo, że doktorowi postawiono zarzuty nielegalnej sprzedaży środków dopingujących. Mężczyzna miał podawać sportowcom, swoim klientom, hormony wzrostu oraz inne środki wspomagające.
Jaki ma to związek z Woodsem? Otóż, Galea opiekował się golfistą w trakcie jego rehabilitacji kolana. Galea przyznał, że przedstawiono go Tigerowi w czerwcu 2008 r. z powodu „wolnego tempa rehabilitacji”. Lekarz miał odwiedzać posiadłość golfisty cztero- lub pięciokrotnie pomiędzy lutym a marcem 2009, by przeprowadzać zabiegi. Według doktora Woods przechodził bardzo popularną wśród sportowców tzw. platelet therapy, zabieg polegający na zastosowaniu osocza bogatopłytkowego (tzw. platelet-rich plasma) celem szybszego gojenia się ubytków kostnych.
Gary Wadler, ekspert ze Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), powiedział innej amerykańskiej gazecie – „Daily News” – że zabiegi tego typu „są popularne, ale kontrowersyjne”. WADA określiła co prawda dopuszczalne zasady stosowania terapii, ale dopiero na 2010 r., mając na względzie Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. Według Agencji krew bogata w krwinki może być wstrzykiwana bezpośrednio w stawy i pod skórę, natomiast nie w mięśnie, gdyż może powodować ich rozrost.
j.d.
Tiger Woods - fot. Sport/Gettyimages/Flash Press Media