
październik 8th, 2008
Gęsta dżungla potężnych bambusów, figowców, kwitnących drzew oplątanych lianami wspina się na strome zbocza wulkanicznych gór. W dali pobłyskuje nie kończący się Pacyfik. Jest gorąco i parno. Słońce wygląda spoza chmur tylko chwilami, za to z niezwykłą siłą. Często pada krótki, ciepły deszcz. Lekkim swingem odbijam piłkę, która ląduje w gęstwinie. Nie zdziwi mnie, gdy za chwilę wyskoczy z nią jakiś tyranozaur. Właśnie tutaj, w środkowej części wyspy Oahu, kręcono „Jurassic Park”.
Oahu, główna wyspa Hawajów oferuje swym gościom ponad 30 pól golfowych. Usytuawane w różnych strefach klimatycznych są zawsze źródłem przeżyć z bajki. Jadąc tylko 20 minut autostradą Pali z Honolulu przejeżdża się przez góry wulkaniczne, za którymi zmienia się klimat na tropikalny. Na przełęczy są dwa słynne punkty widokowe, z których można podziwiać panoramę wyspy, ale uwaga na tupeciki i peruki - to najbardziej wietrzne miejsca na Oahu. Zaraz potem dociera się do skrzyżowania z oznakowanymi polami golfowymi. W tym rejonie jest ich kilka i wszystkie szczycą się zapierającmi w piersiach dech widokami, ale Ko’olau to coś więcej. To nie tylko wizualne przeżycia, to także jedno z najbrutalniejszych pod względem trudności pól na świecie. Jego oficjalny slope rating wynosi 152, jakkolwiek Ko’olau podaje 162 (maksymalnie jest 155). W listach Golf Digest z 2007 roku to 3. co do trudności pole na świecie. Legenda podaje, że rekord pola wynosi 63… zagubione piłki!
Nam tego typu ostrzeżenia już po piewszym dołku przestały wydawać się śmieszne i ogarnął nas strach, iż z braku piłek nie będziemy w stanie zagrać całej osiemnastki. Na szczęście dżungla nie tylko połyka chętnie piłki, ale również masowo je oddaje. Kto schylił się raz do dzikiego roughu nigdy nie znalazł swojej zguby, ale za to trzy obce. Wśród moich znalezisk jest nawet piłka sygnowana „John Daly”. Kto gra takimi piłkami? Chyba tylko sam John!
Pole ustawione jest w ten sposób, że obie dziewiątki zaczynają i kończą się przy imponującym swą potęgą domu klubowym, w którym mieści się także Kościół Chrześcijan Baptysów. Zastanawiamy się, co było tu pierwsze, ale modlitwa przed grą w Ko’olau nigdy nie zaszkodzi.
Pole zaprojektował w 1992 roku Dick Nugent i można powiedzieć, iż zasłużył na dobrą zapłatę. Każdy dołek, każdy tor gry, dosłownie każdy detal został tu tak zaplanowany, aby utrudnić grę. Pierwsze 9 dołków to rozgrzewka. W drugiej dziewiątce gra regulanie się przez co najmniej stumetrowe wąwozy, przepaści i doły, które porasta dżungla. Rough to trawy w rodzaju naszej pokojowej trzykrotki, wysokie po kolana i tak gęste, że nie sposób w nie wejść. Za to jakość fairawayi jest wspaniała i nieporównywalna. Nie ma tu prostych torów gry. Zawsze jest jakiś haczyk - poskręcane, pofalowane, obłożone systemami głębokich bunkrów, z krytycznie ustawionymi przeszkodami, wąskie lub ograniczone dziką roślinnością.
Greeny są wielkie i zapraszające na pierwszy rzut oka. Niestety porosłe jakąś złośliwą trawą, która nie pozwala na szybkie „zadołkowanie”. Jest tu mnóstwo ptaków, z których czerwony kardynał szybko zaprzyjaźnił się z nami i stale skakał nam na wózek i kije. Spotkaliśmy tu także inne, swojsko wyglądające ptaki, które z dużą szybkością przebiegały przez fairway. Okazało się, że to zdziczałe kury i koguty, które już parę pokoleń wcześniej postanowiły się usamodzielnić, a jako że w tropikalnej dżungli na Hawajach nie żyją żadne większe drapieżniki, wiedzie im się nieźle.
Ko’olau to najwspanialsze przeżycie dla golfisty za wciąż jeszcze rozsądną cenę. Osiągniętej ilości punktów nie warto brać sobie zbytnio do serca – sukces to ukończenie partii w przyzwoitym czasie!
Kontakty i ceny green fee:
Koolau Golf Club / www.koolaugolfclub.com / green fee od 85$ za 18 dołków inkl. golfcart
Tekst i zdjęcia - Janina Maroschik
źródło - “Golf24 Magazine”
no piekny opis
gralem na wyspie KAUAI i wspanialy gol course PRINCEVILLE
polecam
pozdrawiam z salt lake city
jan skorut
witam
szukam pilnego kontaktu z p. kleszczem i jego synem alexandrem
dzikuje
jan skorut