Już 1 marca w Lake Worth na Florydzie wystartuje kolejna, dwunasta już edycja Polonia Open by Żywiec. O początkach turnieju i początkach golfowej pasji rozmawiamy z jednym z organizatorów turnieju, założycielem i prezesem Polish American Golf Association Pawłem Gąsiorem.
Golf24: Przed nami 12 już edycja turnieju Polonia Open. Jak zrodził się pomysł powstania turnieju?
Paweł Gąsior: Wszystko zaczęło się oczywiście od tenisa. Golf w tamtym czasie, czyli 12 lat temu, nie był wśród Polonii jeszcze aż tak popularny jak teraz. Niemniej jednak już wtedy działał nasz związek PAGA (Polish American Golf Association ), skupiając małą grupę golfowych zapaleńców, którzy po tenisie dla odmiany wypuszczali się na podboje coraz to nowych pól golfowych na Florydzie. W ten właśnie sposób golf zaistniał na turnieju Polonia Open, gdzie bardzo szybko przejął pałeczkę i raczej już nigdy jej nie odda. Szczególnie przy takim silnym składzie organizacyjnym, jaki mamy teraz. Mam oczywiście na myśli moich kolegów Marka Kwoka i Henryka Lajcę oraz Bogdana Pajora z firmy Amtec-Zywiec, który jest z nami prawie od początku.
Golf24: Którą edycję turnieju wspomina Pan najmilej?
P.G.: Wszystkie były bardzo fajne i ciekawe, mimo że inne. Zaczynaliśmy od Sarasoty i Zatoki Meksykańskiej, później przenieśliśmy się na wschodnią stronę do West Palm Beach i jego okolic. Myślę jednak, że jedynym w swoim rodzaju był turniej w słynnym „The Breakers” oraz w PGA Village, gdzie po raz pierwszy w historii i to właśnie dla nas otwarto w muzeum golfa ekspozycję wszystkich najznakomitszych trofeów golfowych świata. Każdy z naszych gości mógł wziąć je osobiście do ręki czy też zrobić sobie zdjęcie trzymając je tak jak wcześniej Nicklaus, Palmer czy Woods.
Golf24: Uczestnicy Polonii Open chyba w większości dobrze się znają? Czy są osoby, którzy przyjeżdżają od samego początku ?
P.G.: Tak, mamy wielu stałych bywalców, bez których chyba ten turniej nie byłby taki jaki jest na dzień dzisiejszy. Mam na myśli np. państwa Morańskich. Myślę nawet, że wielu graczy odwiedza nas nie tylko z zamiłowania do golfa i chęci rywalizacji, ale właśnie po to, żeby spotkać się z fajnymi ludźmi z różnych stron świata.
Golf24: Jak wygląda harmonogram turnieju w tym roku? Czy są przewidziane dodatkowe atrakcje ?
P.G. : Harmonogram jak zwykle jest bardzo prosty, ale bardzo atrakcyjny i zajmujący naszym gościom cały dzień od świtu do dość późnej nocy… Dla większości naszych uczestników są to naprawdę aktywne golfowe wakacje. Tegoroczny turniej nie bez powodu został przeniesiony na koniec lutego i pierwszy weekend marca – głównie ze względu na wspaniałe wydarzenie, które równolegle toczyć się będzie parę ulic od nas. Mam na myśli oczywiście PGA Tour HONDA Classic, w którym udział potwierdzili już tacy zawodnicy jak Tiger Woods czy Rory McIlroy. Nasi uczestnicy będą mogli skorzystać z możliwości oglądania ich na żywo, nie wspominając już o jakiś dodatkowych niespodziankach związanych z tym wydarzeniem. Poza tym będziemy też gościć jednego z najlepszych i najbardziej znanych trenerów wszech czasów, jakim jest Bob Toski. Bob nie tylko spotka sie z naszymi graczami, ale przeprowadzi również wspaniałą klinikę, gdzie, jak obiecał, zdradzi nam tajniki wybijania z piasku, których uczyli sie u niego najlepsi golfiści świata (obecnie pan Toski trenuje z Charlesem Howellem III ).
Golf24: Jest Pan zapalonym golfistą i tenisistą. Co było pierwsze: golf czy tenis ?
P.G.: Oczywiście tenis. Grałem od dziecięcych lat i to nawet nieźle, co staram się robić do dzisiaj, trenując co tydzień na kortach Flushing Meadowsa w Nowym Yorku. W tamtych czasach golf można było oglądać tylko w telewizji i to nie w Polsce. Moja przygoda z tym sportem zaczęła się już w Stanach. Zaraził mnie tą wspaniałą chorobą mój znajomy, niestety już świętej pamięci – plantator z Brazylii – z którym spędzaliśmy wraz z moją córką wakacje na wyspie Coronado w San Diego. Ponieważ przegrywał ze mną w tenisa, chciał w jakiś sposób się na mnie odgryźć i zabrał mnie na rundę golfa, wiedząc, że nie uprawiam tego sportu. Był to naprawdę wspaniały dzień, do dzisiaj go pamiętam, nie tyle z moich osiągnięć golfowych, co ze wspaniale spędzonego czasu na świeżym powietrzu, we wspaniałej scenerii, z cygarem w ustach i lampką wina w ręce… Po powrocie do Nowego Yorku było już wiadomo, że nie ma lekarstwa na moją golfową chorobę. I tak sie to zaczęło.
Golf24: Stoi Pan na czele Polish American Golf Association. Jak działa ta organizacja, jakie są jej cele, osiągnięcia, plany?
P.G.: Myślę, że najważniejszym naszym celem jest propagowanie golfa wśród Polonii, co myślę, że trochę się nam udaje, a mistrzostwa – Polonia Open by Żywiec trochę o tym świadczą. Mówię trochę, gdyż ja nigdy nie jestem całkowicie zadowolony i dlatego ciągle staramy się coś zmieniać i podążać gdzieś dalej w górę w nieznane, a czasami myślę nawet zaklęte dla nas Polaków rewiry. Poza tym niewiele ludzi chyba zdaje sobie sprawę, że golf a szczególnie PGA Golf to nie tylko duże wygrane. To również sport, który przeznacza na dobroczynne cele największe pieniądze na świecie. Cieszę się, że mimo że nasz golf to nie PGA Tour, to my też dokładamy do tego jakąś cegiełkę.
Golf24: Dziękuję za rozmowę.
Więcej o turnieju na www.poloniaopen.com
j.d.
Paweł Gąsior – fot. Polonia Open