Kiedy zaraz po zakończeniu finałowej rundy zobaczył, że pierwszą osobą, która do niego zadzwoniła, była jego własna matka, wiedział, że jest w kłopotach.
Mowa o Angliku Lee Westwoodzie, którego kamery telewizyjne złapały na przeklinaniu po tym, jak oddał tee shota na 16. dołku podczas finału na Doha GC. I o ile pewnie wielu w ogóle nie zwróciło uwagi na ten incydent, fakt ten nie umknął czujnej mamie 38-letniego golfisty.
Moja mama była pierwszą osobą, która zadzwoniła do mnie po turnieju i zasugerowała mi, ze powinienem przeprosić – napisał Westood na Twitterze. – Zatem przepraszam. Swoją drogą to niesamowite, jak wrażliwe mogą być mikrofony! Lee jest jak widać kolejną osobą, która miej lub bardziej boleśnie się o tym przekonuje.
A przecież „trzy brzydkie słowa” jakie wypowiedział Lee w ogóle nie musiały były paść. Tee shot na 16. dołku mógł mu wyjść co prawda lepiej, ale w sumie dołek ukończył na birdie, a cały turniej na 12. pozycji. Lee był jednak wyraźnie niezadowolony z przebiegu finałowej rundy (którą w sumie ukończył z wynikiem 69 uderzeń): – Moja gra była bardzo niechlujna, grałem zbyt wiele bogeyów i nie wykorzystywałem szansy na birdie tam, gdzie powinienem. Nie wychodziły mi też kompletnie strzały wedge’em – tłumaczył się.
Golfista będzie mógł zatrzeć złe wrażenie i poprawić się w oczach mamy już w tym tygodniu podczas Dubai Desert Classic. Lee, trzeci golfista świata według OWGR, jest jednym, z żelaznych faworytów turnieju na Emirates Golf Club. W 2010 r. zajął tu drugą pozycję, ustępując jedynie Hiszpanowi Miguelowi Angelowi Jimenezowi.
Anglik, dla którego standardem jest powolne rozkręcanie się na początku sezonu, pozostaje jednak dobrej myśli. I nic dziwnego, 17. miejsce w Abu Dhabi Golf Championship, 12. miejsce w Katarze mogą sugerować, że jego forma jest już blisko. – Normalnie na początku każdego sezonu zdarza mi się nie przechodzić cuta lub zajmować bardzo odległe pozycje.
Czy wyczekiwana forma przyjdzie już w tym tygodniu? W Dubaju o tytuł jak zwykle zresztą nie będzie łatwo a w grze zobaczymy kilka „wielkich nazwisk”, takich jak Rory McIlroy, Martin Kaymer czy broniący tytułu Alvaro Quiros. Będą również golfiści, którzy wraz z początkiem roku zdążyli już wszystkich pozytywnie zaskoczyć: pogromca Tigera Woodsa z Abu Dhabi – Robert Rock czy Brandon Grace, triumfator 2 turniejów European Tour w tym roku.
Jedno jest pewne. Lee Westwood będzie już ostrożniejszy. Wie przecież, ze mama przed telewizorem to nie przelewki.
j.d.
fot. Flash Press Media